FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss
Lato z Głuchołazyonline.com.pl

Sprawdź jakość powietrza

smog
Reklama


qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




gabaryty1
Przed dwoma tygodniami w gminie miało miejsce zbieranie przez firmę EKOM odpadów gabarytowych. To wzbudziło sporo kontrowersji, bo mieszkańcy byli oburzeni, dlaczego jedne śmieci zbierano, a inne nie. Okazuje się, że takie jest ustawodawstwo państwowe, według którego firma EKOM postępuje. 



 O odpadach gabarytowych, ale także o gospodarce odpadami rozmawialiśmy z Prezesem Firmy EKOM, Jackiem Chwalenia. 

 - Co to są odpady gabarytowe?

gabayty2
 - Odpady remontowe lub budowlane nie są gabarytami. Do gabarytów zaliczamy meble, Sprzęt AGD ale tylko w całości, nie rozebrany. W Sławniowicach pan wystawił oponę z traktora. Dzwonił do gminy ze skargami, że takiej opony nie odebraliśmy. My odbieramy opony małe. Z Gierałcic mieszkaniec wystawił 12 okien. 

 - Ja mam pracowników, ja odbieram gabaryty, a ludzie wystawiają muszle klozetowe, gruz, my tego nie zabieramy. Ludzie dzwonią do urzędu i żądają, byśmy wywozili im wszystko. Ale gabaryty to nie wszystko co duże. To reguluje ustawa.  Kabina prysznicowa jest odpadem remontowym. Ja nie wrzucę muszli klozetowej do rozdrabniarki, która rozdrabnia odpady wielogabarytowe, czyli np. drewno czy drewnopodobne, bo to jest gruz. Nie ma limitu wagi i wielkości odbieranego gabarytu. Są limity bezpłatnego odbioru odpadów w Pszoku - do 100 kilo przyjmujemy bezpłatnie, ale powyżej powinna być płatność. Myśmy już w zeszłym roku interweniowali w gminie i u sołtysów - pokazywaliśmy co jest odpadem gabarytowym, a co nie jest. I jak ma się nadmiar odpadów, gabarytów, budowlanki, to mam PSZOK,  tam zawożę, tam oddaję. To tak, jak z terenami zielonymi. Są tacy w Nysie, co płacą 16 złotych, mają 20 arów trawy i to koszą, a potem mają pretensję, że dostają 2 worki na odpady biodegradowalne.  A produkują 30 takich worków. 

Nie może być tak, że my wywozimy, bo tak usłyszeliśmy w gminie Głuchołazy, że wywozimy wszystko. Tego żadne przedsiębiorstwo nie wytrzyma. Po to jest PSZOK, do którego może pan zawieść odpad segregowany, byle nie był zmieszany.

 - Jak wygląda gospodarka odpadami na terenie Gminy Głuchołazy od okresu, gdy podpisaliście umowę?

 -  Były problemy na początku. Po poprzednich właścicielach, czyli Komunalniku odziedziczyliśmy na byłym wysypisku hałdy opon i mieliśmy dość mocny spór z gminą Głuchołazy, bo zastaliśmy to na tym naszym PSZOK-u. To jest normalne, jakoś się dogadujemy, czasem bijemy. Ale to nie to jest bolączką.   Czy wie Pan, ile mamy kary za niedobranie jednego pojemnika? 1000 (tysiąc) złotych. I to jest to, o czym mówiłem wcześniej, że przetarg w Gminie Głuchołazy był tak skonstruowany, by zniechęcić kogokolwiek, żeby tam wystartował. To wiem, i jestem tego pewny. Nigdzie w Polsce nie znaleźliśmy takiej umowy, by kara za nie wywiezienie jednego pojemnika przez jeden dzień wynosiła tysiąc złotych. I niestety, systematycznie, przez ostatnie miesiące płacimy karę około 5 tysięcy złotych. My jesteśmy tylko ludźmi, nam też się może zdarzyć. Dlatego też na wszystkich samochodach założyliśmy kamery,  bo wielokrotnie byliśmy oskarżani o rzeczy, których nie zrobiliśmy na terenie Głuchołaz. Dlatego mam kamery, by mieć dowody. Bo zdarza się, że przyjeżdżamy, wybieramy odpady i wracając z powrotem ten sam pojemnik znów jest pełny, a potem mamy telefon do gminy, że nie odebraliśmy. Dla mnie, jako przedsiębiorcy to jest straszne. To nam robią być może ludzie specjalnie. Jak to jest, że gdybyśmy w jednym dniu nie odebrali 250 pojemników, to zapłacilibyśmy karę 250 tysięcy, a to jest cały miesięczny nasz koszt pracy w Gminie Głuchołazy.

-Ale nie musieliście podpisywać takiej umowy. 

 - Oczywiście, nie musieliśmy tego podpisywać. Ale ja byłem zainteresowany tym odpadami.

- Myśmy podpisali taką umowę. Ktoś powie, że nie musieliśmy. Ale nie konstruuje się tak restrykcyjnej umowy. Nie znaleźliśmy  takiej w  żadnej gminie w kraju. Jak nasi radcy prawni to zobaczyli i radcowie z kancelarii we Wrocławiu to stwierdzili, że nie będą komentować. Nigdzie tak nie ma. Owszem, można stosować jakieś tam kary, 100 złotych, 10, 20, ale nie aż taką kwotę. I to działa w jedną stronę - my jesteśmy karani. Wielokrotnie zwracamy uwagę, że w pojemnikach pokazują się odpady, które nie były, i my to piszemy, dokumentujemy na zdjęciach, to w drugą stronę nie mamy żadnego zwrotu, podziękowania. Ja mówię o równości stron. Musi być jakaś równość podmiotów. Powinniśmy normalnie rozmawiać z gminą Głuchołazy. 



Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


0 Nie lubię0

Komentarze

Jolka
+1

Jolka

No i fajnie ! Po wyjściu z kąpieli rzecznej, w wyczyszczonym korycie, można opłukać się w czystej wannie. Brawo ! I jeszcze się zasłonić parawanem, ha, ha, ha.

  DO GÓRY

Co, gdzie i kiedy? Kliknij!

Przeczytaj także: