Joomla Extensions
FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss
Wielkanoc z Głuchołazyonline.com.pl

Sprawdź jakość powietrza

smog

Pogoda dla Głuchołaz

Przesuwaj palcem mapę i tabelę poniżej aby zobaczyć kolejne dni.
Reklama

(Artykuł przeczytasz w czasie 2 - 3 minut)

qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




Przeczytałeś już: 0% artykułu

ambulans
Ledwo Optima zamknęła swe usługi dla Głuchołaz a interna od kilku miesięcy tkwi w zawieszeniu, a już mamy przykład tego, do czego może doprowadzić brak pomocy w kilkunastotysięcznym mieście. Historia prawdziwa, która na szczęście zakończyła się pozytywnie. I dobrze, bo równie dobrze moglibyśmy pisać dziś o śmierci z powodu braku lekarza. 



 Zdarzył się wypadek - dziecko zostało użądlone przez osę. Dziecko natychmiast zaczęło puchnąć, co jest częstą reakcją organizmu na czynnik alergiczny. Rodzice, nie czekając na to, co się wydarzy, zapakowali syna do auta by podjechać do najbliższego puntu, gdzie w ich mniemaniu mogą otrzymać pomoc. Niestety, o godzinie 17.45 w Eskulap lekarza już nie było. Były tylko pielęgniarki, które zresztą o 18-stej wychodziły do domu. Panie pielęgniarki zasugerowały udanie się na pogotowie do pobliskiego szpitala. 

W Szpitalu im. Św. Józefa pogotowie niby jest. Niby, bo tak naprawdę prawie każdy przypadek stojąca na parkingu karetka zawozi do Nysy. Brak oddziału wewnętrznego jest główną przyczyną tego stanu a lekarz z oddziału Reumatologii nie musi zejść do  pacjenta. Tak też się stało. Rodzice i puchnący chłopak znów pozostali sami sobie - bez szans na pomoc. Na pogotowiu padła propozycja, by udali się do Nysy lub Prudnika. 

Cóż było robić? Rodzice zabrali dziecko do Optimy w Prudniku. Tej samej, która właśnie, z braku personelu, zamknęła swój oddział w Głuchołazach. Lekarz był zszokowany faktem, że nikt nie chciał dziecka zbadać a tylko potrafili radzić, gdzie jechać. - A co by było, gdyby dziecko zaczęło się dusić? - miała stwierdzić lekarka w Prudniku. 

Na szczęście, rzecz skończyła się pozytywnie bo chłopak ma się już dobrze. Ale co, gdyby był uczulony na jad błonkoskrzydłych? Wstrząs anafilaktyczny, gwałtowne opuchnięcie, w tym dróg oddechowych i śmierć przez uduszenie. 

Rodzi się pytanie: co ma zrobić mieszkaniec bez samochodu, który będzie, podobnie jak opisany wyżej przypadek, odsyłany od drzwi do drzwi? Czy to oznaczałoby jego śmierć w drodze do kolejnego punktu, gdzie miałby nadzieję na pomoc? Czy niebawem zaczniemy słyszeć o przypadkach śmierci pod drzwiami obiektu, który zgodnie z przysięgą Hipokratesa ma pomagać? Co ma zrobić mieszkaniec, a często osoba starsza, gdy brak jest możliwości dojazdu do Nysy czy Prudnika?

Nie życzymy nikomu, by stanął przed decyzją, co robić w razie sytuacji zagrażającej zdrowiu. Jedyne, co nam zostaje, to dzwonić na pogotowie, które zawiezie nas do Nysy. Tylko czy jeden samochód nadąży ze zgłoszeniami?

Dane bohaterów artykułu znane redakcji. 

Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


3 Nie lubię1

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Polecane:

  DO GÓRY

Co, gdzie i kiedy? Kliknij!

Przeczytaj także: