FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss
Lato z Głuchołazyonline.com.pl

Sprawdź jakość powietrza

smog
Reklama


qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




img 1473
W tym roku ma nastąpić rewitalizacja i przebudowa budynku dworca PKP Głuchołazy - Miasto. Docelowo budynek ma służyć obsłudze podróżnych korzystających z połączeń autobusowych i kolejowych. To w najbliższym czasie rola tej nieruchomości. Jednak, być może za rok, dwa lata, budynek może obsługiwać także cztery pary pociągów Ceske Drahy, które regularnie kursują pomiędzy Jesenikiem a Krnovem. To dlatego, że według nowych przepisów Unii Europejskiej, ten pociąg będzie mógł się zatrzymać w Polsce na każdym dworcu. 



Pociąg transgraniczny Jesenik - Krnov jeździ przez Polskę za zasadach, jakie wprowadzono jeszcze po wojnie. Według tamtych zapisów, kursujący skład nie może się zatrzymywać po drodze. Kilka lat temu trwały rozmowy o to, by pociąg mógł obsługiwać także polskich podróżnych i zatrzymywać się przy ul. Powstańców Śląskich. Wówczas w Głuchołazach gościł wiceminister ówczesnych władz, który obiecywał, że funkcjonujące połączanie transgraniczne zostanie przestawione na nowe tory - pozwalające składowi zatrzymywać się tam, gdzie to będzie korzystne dla podróżujących z Głuchołaz. 

Z obietnic nie wynikło nic pozytywnego. Praktycznie obietnice wyjechały z Głuchołaz do Warszawy wraz z wiceministrem po czym o nich zapomniano. Czeskie koleje jeszcze dwukrotnie zapowiadały zawieszenie lub likwidację połączenia. Ale do dziś, mimo nierentowności połączenia, to nadal funkcjonuje. 

Skoro władze państwowe sprawę zostawiły bez rozwiązania, w sukurs temu, by czeskie pociągi mogły zatrzymywać się w dodatkowych miejscach, idzie Unia Europejska. Już na przestrzeni dwóch lat wchodzi w życie Konwencja o transporcie kolejowym, która likwiduje ograniczenia w transporcie kolejowym międzynarodowym. To oznacza, że do ustalenia tego, gdzie ma zatrzymać się pociąg relacji Jesenik - Krnov będzie zależało od wspólnych ustaleń przewoźnika, operatora linii kolejowej i gminy. 

W 2012 roku pisaliśmy:


Trwa spotkanie w urzędzie miejskim, które ma za zadanie wypracować kompromis w sprawie utrzymania połączeń kolejowych. Przypomnijmy, że przez wysokie stawki narzucone Ceskim Drahom przez Polskie Linie Kolejowe nasi sąsiedzi chcą zrezygnować z połączeń przez Głuchołazy. Szczegóły poniżej.

Janina Okrągły, posłanka PO: Trzeba zadać sobie pytanie, czy jest sens by odnawiać połączenie. Przewozy publiczne przeżywają renesans, dlatego stworzenie przystanku w centrum jak najbardziej jest na miejscu. Pamiętajmy jednak, że muszą to być tanie połączenia. Po drugie, podróż nie może trwać dłużej niż samochodem. Nie możemy myśleć tylko o połączeniu Głuchołazy-Czechy, ale o połączeniach dłuższych: Głuchołazy-Nysa i dalej. Chcemy turystom czeskim pokazać piękne tereny naszego powiatu czy województwa.

Edward Szupryczyński do przedstawicieli CD: Czy istnieje możliwość by utrzymać połączenia na obecnym poziomie, jak miałoby to wyglądać w przyszłości?

Jiří Krátký, poseł Czeskiej Republiki: Mamy od 6 lat przejście graniczne, ale nie ma przystanku w centrum Głuchołaz. On jest nadal obłożony znakami zapytania: pozwolenia, koncesje, itp. CD są zainteresowane połączeniami przez Głuchołazy, ale na to będziemy mogli definitywnie odpowiedzieć, jak będą stosowne propozycje dokumentów. Trzeba wspomnieć o opłatach, jakie ponosimy za tranzyt. W 1991 opłata wynosiła 0,7 franka szwajcarskiego za kilometr, w 2003 0,97 za km, a obecnie 3 euro za kilometr. Pani poseł wspomniała o prędkości pociągu, tutaj mamy ograniczenia spowodowane stanem technicznym torów (po polskiej stronie - przyp. red.) Czeskie koleje są zainteresowane zwiększeniem ilości pociągów przez Głuchołazy. Musimy jednak mówić o ruchu i opłatach z podstawowych taryf jakie funkcjonują w regionach przygranicznych.

Przedstawiciele PLK w Opolu: Jest możliwe zbudowanie przystanków w Głuchołazach. Tutaj jednak musimy mówić o kosztach. Większa liczba pociągów to rozłożenie kosztów na pociągi. Jesteśmy za tym by jak najwięcej pojazdów jeździło. Jeśli chodzi o warunki techniczne, opieramy się na dokumentach z 1948 roku, podpisanych jeszcze między Czechosłowacją a Rzeczpospolitą Ludową. Rozwój połączeń na tym odcinku wymagałby stosownych zmian. Innym rozwiązaniem jest przekazanie lini samorządowi. Taki przykład mamy w Szklarskiej Porębie i połączeniami do Harrachova. 

Edward Szupryczyński: Jeśli gmina ma przygotować przystanki kolejowe, musi mieć pewność że połączenia kolejowe będą funkcjonowały. Gmina Głuchołazy nie jest w stanie wydać kilka milinów złotych na coś co będzie "martwe". 

Jiří Krátký: Popatrzmy na Szwajcarię gdzie proces przemiany kolei trwał wiele lat i dzięki temu każdy mieszkaniec tego kraju odbywa około 40 przejazdów rocznie. Jeśli chodzi o prędkość w XXIw. powinniśmy powoli zapominać o pociągach poruszających się z prędkościami ok. 40 km/h

Andrzej Massel, wiceminister transportu: Odcinek Głuchołazy - Mikulovice jest trudnym odcinkiem jeżeli chodzi o prędkość. Według nowych dyrektyw (które są w trakcie przygotowania) prędkość na tej trasie może zostać zwiększona.

Rajmund Miller, poseł PO: Proszę podać w którym miejscu jest problem z prędkością, postaramy się go rozwiązać, jako zespół odpowiedzialny za problemy pogranicza. Musimy wymyślić jakiś sposób i proponuję tego typu prace, by znaleźć sposób by uatrakcyjnić nasz region zarówno ze strony polskiej jak i czeskiej.

Brygida Kolenda-Łabuś, posłanka PO:  Jedna i druga strona nie widzi problemu, żeby połączenie trwało. Nie zgadzam się jednak z wszystkimi argumentami jakie tu padły. Zwiększenie szybkości przy wymogach w związku z łukami wymagałoby takich nakładów, że przedsięwzięcie może być nierealne. Pokochajmy prędkość 50 km/h i zadbajmy o to gdzie warunki na to pozwalają, przyspieszmy. Ważna dla atrakcyjności jest dostępność do lini kolejowej - czyli stworzenie przystanków w Głuchołazach i Pokrzywnej. Proszę pana burmistrza o odpowiedź czy chodzi tylko o jeden czy dwa przystanki. 

Edward Szupryczyńśki: Rozwój turystyki wymaga dwóch przystanków: w Głuchołazach i Pokrzywnej, a właściwie w Moszczance. 

Józef Sebesta, marszałek województwa opolskiego:  My jako województwo, będące organizatorem przewozów regionalnych dopłacamy do utrzymania przynajmniej 50\% kwoty. Nas nie stać na to by jeszcze dopłacać. Najpierw jednak powinno się stworzyć badania rynkowe zanim będziemy tworzyć kolejne połączenia czy to do Opola czy Nysy.

Postanowienia spotkania:
1. Rozmowa, przekonanie przedstawiciela ministerstwa transportu do zmian w umowie z 1948 roku. Należy zrobić to do października 2012 roku.
2. Do czasu aż nie dojdzie do porozumienia między Opolem, Olomuncem i Ostravą nie ma co mówić o pokryciu strat przewoźnika. Muszą się znaleźć dofinansowania do strat, jakie wynikają z tych połączeń.
3. Wybiegnijmy w przyszłość, ta linia powinna być udostępniona również dla ruchu towarowego. Jednak mówimy przede wszystkim o ruchu pasażerskim. Muszą powstać przystanki w centrum Głuchołaz i Pokrzywnej, gdzie wielu Czechów schodzących z Kopy Biskupiej miałoby możliwość by powrócić do domu.
4. Na tych liniach powinniśmy używać autobusów szynowych, które są o wiele tańsze w użytkowaniu niż pełne składy.
5. Należy znaleźć przewoźnika, który będzie linie obsługiwał. Wskazanie jest na CD, ale jeśli znajdzie się inny, który będzie w stanie obsłużyć linie, to jak najbardziej temu się przyjrzymy.
6. Klient, który korzysta z połączenia nie jest zainteresowany tym ile wydano na remont trasy, chce jechać komfortowo i nie stać w miejscu płacąc przy tym niezbyt wysoką cenę.

Burmistrz Edward Szupryczyński zapowiedział, że przychyla się do propozycji Józefa Sebesty, zostanie przeprowadzona analiza finansowa.

Andrzej Massel zapowiedział, że od strony ministerialnej przyjrzy się starej umowie międzynarodowej podczas spotkania ministrów w Krynicy Górskiej. Podczas forum tę sprawę mają poruszyć minister Nowak i jego czeski odpowiednik. 







Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


0 Nie lubię1

Komentarze

Boro
+1

Boro

No i jak za dwa lata wejdzie ta "Konwencja o transporcie kolejowym", to będzie następny problem. Bo wtedy PLK wygeneruje milion powodów dla czego nie moźna się zatrzymywać na tym miejskim przystanku...
Droznik
+3

Droznik

Już w 2012 roku stan techniczny torow byl zly i do dzisiaj nic z tym nie zrobiono. Może trzeba zacząć od tego problemu a nie wizji kolejnych przystanków i polaczen
tes
+5

tes

Cytuję henio:
No i widać jak to za czasów rządów koalicji PO-PSL się skutecznie załatwiało sprawy ale nie w ta stronę co trzeba...jak dobrze że te bezpłodne czasy podwójnej kadencji rządów PO-PSL się już skończyły


Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie jaka partia jest przy korycie. Teraz rządzi PIS i w tej sprawie nic się nie zmieniło.
henio
+2

henio

No i widać jak to za czasów rządów koalicji PO-PSL się skutecznie załatwiało sprawy ale nie w ta stronę co trzeba...jak dobrze że te bezpłodne czasy podwójnej kadencji rządów PO-PSL się już skończyły
tes
+9

tes

Na przykładzie tej linii kolejowej widać co nam grozi bez wsparcia UE. Sami nie potrafimy załatwić nawet najprostszej sprawy. Śmiejemy się z krzywizny banana, z tego że marchewka to owoc, a ślimak to ryba tymczasem potrzeba nam pomocy Brukseli, żeby pociąg mógł się zatrzymać na stacji, bo naszych lokalnych urzędników problem przerasta. Pominę już te 45 lat po wojnie, bo wiadomo jak było, ale od 1989 granice otwarto, a do czeskiego pociągu nadal wsiadać nie mogliśmy. Co ciekawe na stacji Głuchołazy Główne istniało przejście graniczne tyle, że towarowe. Byli celnicy, straż graniczna, ale normalny człowiek nie mógł wsiadać i wysiadać z pociągu. Potrzeba było kilkunastu lat, żeby uruchomić tam przejście graniczne dla zwykłych ludzi, ale w sumie nie miało to już większego sensu, bo i tak przed nami było wejście do schengen zone. Moim zdaniem to przejście powstało wtedy tylko po to, żeby utrzymać przez chwilę kilka etatów w straży granicznej. Niestety po wejściu do strefy Schengen i likwidacji granic nasi urzędnicy od 11 lat nie potrafią załatwić sprawy zatrzymania się pociągu na stacji w mieście. Nasi lokalni geniusze twierdzą, ze nic nie mogą, bo to w gestii Warszawy, a Warszawa ma w poważaniu to co się dzieje w Głuchołazach, bo zapewne nikt nie wie gdzie to jest o co chodzi. Dzięki temu od lat wszyscy urzędnicy mogą się pochwalić, tym że coś robią i podejmują starania, żeby było lepiej. Gdyby ten pociąg zatrzymywał się w mieście od 20 lat uznalibyśmy teraz, że to normalne jak śnieg w zimie, ale zamiast tego każe nam się podziwiać starania urzędników, którzy walczą z absurdami.

  DO GÓRY

Co, gdzie i kiedy? Kliknij!

Przeczytaj także: