FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss

Głuchołazyonline

Sprawdź jakość powietrza

smog


zalewski


Nie tak miało być. To niemożliwe. Dlaczego? Człowiek o złotym sercu - mówią byli pacjenci. Niósł wiele pomocy. Już tego nie zrobi. Dziś w nocy, pełniąc dyżur w Prudniku zmarł znany i ceniony w Głuchołazach lekarz - Dr. Zalewski. Człowiek o wielkim sercu, wielkim zaangażowaniu i pogodzie ducha. Miał 59 lat i jeszcze tyle mógł wnieść w zdrowie i życie pacjentów. Odszedł, nawet nie usłyszawszy podziękowań od wielu, wielu ludzi, którym pomógł. Nie zdążyliśmy mu podziękować...



Był zawsze uśmiechnięty. I chyba właśnie dlatego, dzięki pogodzie ducha, otwartości i uśmiechowi zjednywał do siebie pacjenta - nawet tego najmniejszego. Kierownik Pogotowia i lekarz oddziału dziecięcego w Głuchołazach. Oddany ludziom człowiek, który miał siły, by ratować życie: - Pamiętam, jak popołudniu udałam się na oddział pediatryczny z dzieckiem, bo Eskulap był już zamknięty  - opowiada jedna z matek wspominająca doktora Zalewskiego jeszcze z czasów, gdy istniał oddział pediatryczny w Głuchołazach.  - Doktora długo nie było. Zrobiła się już kolejka. W końcu na oddział wszedł doktor, spocony, zmęczony ale uśmiechnięty. Przepraszał za spóźnienie. Wiedzieliśmy, że reanimował kobietę z zawałem przywiezioną z ulicy Sikorskiego, 3 godziny trwała udana akcja reanimacyjna.  Poprosił o cierpliwość - pójdzie się tylko wykąpać, odświeżyć i zaraz przyjmie małych pacjentów. 

Doktor Zalewski miał czas dla ludzi. Miał cierpliwość, nawet wtedy, gdy innemu lekarzowi by jej brakło. Miał siły dla pacjenta. Szczególnie dla tego najmniejszego. Często podawał swój prywatny numer telefonu, po to, by móc do niego zadzwonić i się skonsultować. Pocieszał, dawał nadzieję i pomoc zmartwionym stanem dziecka rodzicom, dodawał otuchy. Czy to jeszcze w istniejącym w Głuchołazach oddziale, czy też w Prudniku, gdzie pracował w ostatnim czasie. Już nie będzie do kogo zadzwonić...

Doktor o cudownym sercu. Dawał nadzieję, radość i życie. Pomógł w narodzinach wielu dzieci. Wielu dzieciom też pomógł. Chyba każdy głuchołazianin, który trafił na oddział dziecięcy lub tu się urodził, coś zawdzięcza doktorowi. Zdrowie, nadzieję a być może,  życie. Dziś życia brakło dla niego samego. Odszedł w pokoju na dyżurze, o 2 w nocy. W ciszy. Samotnie. Dopiero co wrócił z akcji. Miał zaraz znów jechać do pomocy. Nie pojechał... Znaleźli go koledzy z pogotowia, gdy nie odbierał telefonu z wezwaniem do kolejnego wyjazdu.

Niepowetowana, nieodżałowana strata. Dla ludzi, którym niósł pomoc. Dla dzieci, które go uwielbiały. On kochał dzieci. A one jego kochały. Człowiek, który niósł serce na dłoni i każdemu je okazywał, mimo nawału pracy i obowiązków. Serdeczny, o olbrzymim doświadczeniu medycznym. Życzliwy ludziom... Pomagał, bo takie miał powołanie.

Już nikomu nie pomoże. Odszedł na wieczny dyżur... 

Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.

14 Nie lubię1

Komentarze

Głuchołazianka
+1

Głuchołazianka

Wspaniały lekarz. Bardzo mi pomógł gdy chorowało mi dziecko. Za zwykłe dziękuję. Szkoda takich ludzi...
Iwona Wilcze Doły
+13

Iwona Wilcze Doły

Żegnaj Przyjacielu.
Z niedowierzaniem, a następnie z bólem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Naszego Przyjaciela z Wilczych Dołów. Dla Nas Romek, Romeczek, Romcio. Od kilkunastu lat spotykaliśmy się z końcem lipca z Romkiem i Wandzią i ich córkami na 2 - tygodniowych wakacjach w Wilczych Dołach. Rok w rok. Tak miało być i w tym roku. Niestety.... Wiadomość o Jego śmierci dosłownie Nas powaliła. Cóż można powiedzieć o stracie Przyjaciela. Ból, ból i niesprawiedliwość. Romek nie powinien umrzeć, a na pewno nie w tak młodym wieku. To niepowetowana strata dla Jego pacjentów, o których myślał nawet w wakacje.Strata choćby jednego z nich dotykała Go osobiście. Zawsze skromny, mówił niewiele, o swoich pacjentach wyjątkowo rzadko, a jeśli już, to tylko o tych, których nie zdołał uratować. W Wilczych Dołach lubił wędkować, zaszywając się w jeziorrne zarośla od świtu do wieczora. Wędkarzem nie był najlepszym, choć gdy obiecał, iż złowi karpia, to dotrzymywał słowa. Romcio był przede wszystkim lekarzem, mężem i ojcem. Miłość Wandzi i Romka była dla Nas wszystkich - statecznych małżeństw - niewątpliwie, przykładem czegoś co wydawałoby się tak oczywistym. Miłości i szacunku, szacunku i miłości. Przebywanie w świetle Tych Dwojga, dawało nam siłę bycia i trwania na cały następny rok. To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych.. Są. To Ci wyjątkowi, których brak powoduje, iż świat jest coraz uboższy. Zegnaj Romciu. Przyjaciele z Wilczych Dołów.
Barbara
+3

Barbara

Czy wiadomo kiedy będzie pogrzeb Pana Doktora ?

Prawdopodobnie, z tego, co się dowiedzieliśmy, w czwartek o 13.30.
Marta
+11

Marta

Cytuję Oliwier:
Cytuję Marta:
To zdecydowanie najlepiej napisany artykuł od początku istnienia tej strony ;-)

Jak potrafisz to napisz lepsze....




O co ci chodzi?
Nie raz widziałam tu złośliwe komentarze na temat osób piszących artykuły, że nie potrafią itd. Ten jest naprawdę świetny i go pochwaliłam a komuś nawet to nie pasuje...
Oliwier

Oliwier

Cytuję Marta:
To zdecydowanie najlepiej napisany artykuł od początku istnienia tej strony ;-)

Jak potrafisz to napisz lepsze....
Mama
+18

Mama

Dziękuję Doktorze, to Ty, ponad 20 lat temu ratowałeś życie mojego syna.
Zawdzięczam Ci radość z jego istnienia...
Dziękuję,
Mama
Paulina
+24

Paulina

Do dziś pamiętam dokrora gdy byłam dzieckiem i często leżałam na odziale pediatrycznym. Doktor uprzejmy, mily, zawsze pytał, doradzal, żartował, wygłupiał się aby przynosić dzieciom radość. Bardzo szkoda tak świetnego lekarza :(
KINGA Z MĘŻEM
+20

KINGA Z MĘŻEM

Wspaniały człowiek- ogromny smutek w sercu moim i mojej rodziny- jeszcze kilkanaście dni temu rozmawiałam z Panem Doktorem o stanie zdrowia mojego Synka- zadzwoniłam do Szpitala w Prudniku- poświęcił mi 30 min. - dając bardzo skrupulatne rady- prosił o kontakt za miesiąc czy Jego rady pomogą, bo w razie czego pokieruje Nas do innych specjalistów. Rozmawiając z Panem Doktorem czułam Jego zaangażowanie w temat- podobnie z resztą było na oddziale dziecięcym w Głuchołazach, gdzie wielokrotnie nam pomógł- byliśmy szczęśliwi, że On tam Jest.
Walczyliśmy o to by został w Głuchołazach- by nie likwidowano naszego oddziału. Nie udało się. Cieszyliśmy się, że jest niedaleko, bo w Prudniku
POKÓJ JEGO DUSZY :cry:
Jagna
+31

Jagna

Doktorze odszedłeś na wieczny dyzur...pokój Twojej duszy.Dziekuje Ci za wszystko,za serce i pomoc okazaną moim dzieciom, za ciepłe i mądre słowa pocieszenia,za trafne diagnozy za uśmiech i poczucie humoru.Nie znalam lepszego lekarza od Ciebie. Dziękuję.
[*]

Co, gdzie i kiedy? Kliknij!

Przeczytaj także: