FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss

Jesień z Glucholazyonline!

Sprawdź jakość powietrza

smog

Pogoda dla Głuchołaz

Złap myszką i przesuwaj by zobaczyć inne dni.
Reklama

(Artykuł przeczytasz w czasie 4 - 7 minut)

qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




Przeczytałeś już: 0% artykułu

11057245 1014640775242436 3191495709880112800 n
ROZDZIAŁ 11/13
“WITAJ WCZORAJSZY TUŁACZU, DZISIEJSZY ŻOŁNIERZU”

Tym napisem nad bramą przywitano nas w Sielcach nad rzeką Oka. Moja młodsza siostra i ja nie byłyśmy już ze swoimi najbliższymi, ale za to z rodakami.




11947597 1014640015242512 7865777660431818353 n
Las, duży las otaczał młodych rekrutów: chłopców i dziewczyny.
Wielkie namioty to nasz nowy dom, wcześnie rano zaprawa, ćwiczenia hartujące ducha i ciało.
Mundur na mnie leżał jak ulany (jak w słowach piosenki wojskowej), na nogach wojskowe z cholewami oficerki , a w ręku karabin nr 2857.
Musztra i ćwiczenia zrobiły ze mnie żołnierza III kompani strzeleckiej Samodzielnego Batalionu kobiecego im. E Plater.

- Adelciu - Mówię do swej siostry -Pamiętaj!!! - Zostałyśmy z naszej dużej rodziny same, nie wiemy co z resztą, musimy trzymać się zawsze razem, nie możemy nigdy się rozłączyć!
Na zbiórkach zawsze Adelcię brałam przed siebie.
Któregoś razu podczas zbiorki naszej kompani dowódca powiedział tak,
- Która z was chce być przydzielona do kuchni? - Krok wystąp!


Bez najmniejszego wahania popchnęłam Adelcie stojącą przede mną, mimochodem Adelcia zrobiła krok do przodu.
Rzecz zrozumiała, mieć siostrę w kuchni to oznacza jedno, pełny żołądek.
Codzienne ćwiczenia, czyszczenie wyciorem broni, rozkładanie i składanie to moja czynność.
Dzięki Adelci przydzielonej do kuchni ja i moje koleżanki miałyśmy zawsze pełny żołądek, ukryty kotlet pod porcją ziemniaków dał mi siłę i radość ducha.
Co jakiś czas nasza drużyna miała przydział do prac w kuchni przy obieraniu ziemniaków i pomocy szefowi kuchni.
Było dla kogo gotować, setki młodych, głodnych żołnierzy każdego dnia czekało na posiłek. Właśnie przydzielono mi prace przy dużym kotle z zupą, na piecu zawsze stał garnek z przegotowaną wodą, aby można było dolać do potrawy gdyby była za gęsta lub jeżeli zauważamy, że może nie wystarczyć posiłku dla wszystkich pozostałych, oczekujących. Dolewając odpowiednią porcję wody i dodając trochę przypraw ratujemy sytuację.
Do kuchni wchodzi obywatelka porucznik,
(w tym miejscu zawsze padalo Jej nazwisko, którego ja nie moge sobie przypomniec i nie moge go napisać; pewnym ruchem podnosi pokrywkę garnka z wodą i mówi:
- Obywatelko Zarzycka! -Gdzie jest gorąca woda na mycie moich włosów!?
- Melduje posłusznie iż właśnie dolałam do zupy. Zaraz kompania przychodzi na obiad! (opowiadając takie i inne historie mama moja zawsze wstawała i stawała na baczność).
- Jak to!
- Ja teraz miałam umyć głowę! - mówi zdenerwowana porucznik.
- Zarzycka!
- Ja to chyba wam zabronię się spotykać ze starszym strzelcem Kowalskim, nie będziecie chodzić na pokątne randki!
Na to ja:

- Musiałabym być waszego ojca córka aby chodzić pokątnie na randki!
Na to porucznik - a miała metr w kapeluszu jak mnie nie trzaśnie w twarz, aż łezka w oku mi się zakręciła.
To ja drzwi na klucz zamknęłam, porucznik za mundur pod szyją, za włosy na głowie chwyciłam i głowę w ścianę waliłam, tak długo aż nerwy mi puściły.
Krzyczy porucznik - ratunku!, ratunku!


Dziewczyny słysząc to walą w drzwi i krzyczą:
-Gienia ,Gienia przestań!
Po niedługiej chwili otwieram drzwi, koleżanki z przerażeniem patrzą na mnie i mówią:
- Gienia coś ty zrobiła! Za pobicie porucznik możesz mieć sąd polowy!
- Co ty jedna z drugą byś na moim miejscu zrobiła jak by Ciebie tak w twarz uderzyła!

Noc cicho spokojnie przeszła.
Nadszedł nowy dzień. Ciekawe, co przyniesie, czy porucznik poskarżyła dowódcy?


Cisza, nikt nic nie mówi, myślę że chyba tak już pozostanie.

Nadszedł dzień na który wszyscy czekaliśmy.
Poranna zbiórka zapełniła cały plac młodymi, postawnymi żołnierzami.

W pełnym rysztunku stoimy na baczność. Przed nami na wysokim podium stoi generalicja Polsko~Rosyjska. Przemówił do nas gen. Berling. Szczupły, wysoki, bez włosów na głowie mężczyzna, donośnym głosem wypowiedział mowę która dodała nam odwagi i waleczności. ”Tam gdzie My, tam Polska!”  - na zakończenie powiedział.
Obok stała kobieta, piękna o dojrzałych, mądrych rysach twarzy, pięknych, falujących włosach.
To Wanda Wasilewska - nasza przywódczyni, nasza MATKA.

DO BOJU! MARSZ DO BOJU!
Tymi słowami na ustach wyruszyliśmy z wielkich lasów z Sielc nad rzeką Oka na front! Po wolność, po pokoj na ziemi!
Dla naszych rodzin i dzieci!
Bataliony mężczyzn wyruszyły na pierwszą linie frontu walczyć z wrogiem z niemieckim okupantem.
Nasz batalion był na tyłach frontu, ochranialiśmy odzyskane tereny przed grabieżą i samowolką. Dzień za dniem, krok po kroku pomału posuwaliśmy się w kierunku naszej ukochanej Polski.

Dzień 17 Stycznia 1945r.

WYZWOLENIE WARSZAWY

To dzień pamiętny dla wszystkich do dziś. W tym dniu właśnie obejmowaliśmy posterunki na terenie Warszawy na Pradze. Jeszcze krok za Wisłę, już tylko krok do wolności, do zwycięstwa.


Wolność!  - to słowo wszystko mówi! Wielka radość ogarnęła nas i wszystkich rodaków.
W dzielnicy Praga miałam z koleżanką służbę patrolowania ulic, gdzie jeszcze słychać było pojedyncze odgłosy strzałów z karabinów, a z ruin powalonej doszczętnie naszej stolicy wychodzili zarośnięci, brudni z rękoma do góry Niemcy. Z bagnetem na karabinie odprowadzałyśmy ich na posterunek.


Któregoś dnia podczas codziennego patrolu miałyśmy własnie przejść przez drogę. Ostrożnie, z nisko pochyloną głową koleżanka przebiegła drogę. Ja pozostałam po przeciwnej stronie, długo się wahałam, strzały z karabinu skierowane były w naszym kierunku.
- Biegnij! Biegnij! -  ponaglała mnie koleżanka. -Gienia! Szybko nie zwlekaj!


Bez przekonania dałam krok do przodu, potem drugi i znalazłam się na środku ulicy. Właśnie jakiś przechodzień przebiegał równocześnie z przeciwnego kierunku. Nagle słyszę pojedynczy strzał snajpera. Świst przelatującej obok mojej głowy kuli znieruchomiał mnie i stanęłam jak wryta!
Przede mną na ulice powalił się mężczyzna - dostał strzał prosto w głowę!
To straszne!

Jak mówią: żołnierz strzela a Pan Bóg kule nosi!

Wystawny obiad przygotowują kucharze dla przybyłych gości.
Sama generalicja zasiadła do stołów na wojskowej stołówce. Adelcia ma podawać obiad do stołu. W mundurze jest jej bardzo do twarzy. Jest wysoką, zgrabną panienką.
Z wielka elegancją porusza się pomiędzy stołami. Podczas posiłku Adelcie zauważa gen. Aleksander Zawadzki, nie dało się ukryć iż bardzo spodobała mu się Adelcia.


- Obywatelko! Podejdzie bliżej, chce zadać wam pytanie!
- Czy chcecie być moją kucharką? Będziecie gotować dla mnie, mojej żony i ochrony!


Zgrabnie z dziewczęcą skromnością Adelcia dygnęła kolankiem i uśmiechnęła się do gen. Zawadzkiego.
Przyszło i nią się rozstać. Adelcia wyjeżdża z generałem.
- Już nie dlugo - mówię do siostry.
- Już niedługo będzie koniec wojny! Przyjadę do ciebie gdziekolwiek będziesz. Odnajdę cię i będziemy znowu razem, pamiętaj kochana siostrzyczko - Pisz do mnie!


Czyż nie ma końca na łzy?
Kiedy to się skończy?
Kiedy rodziny będą razem, matki odnajdą synów a kobiety swych mężów?

Rok 1945 -09 maj - DZIEŃ ZWYCIĘSTWA.

Nadszedł dlugo oczekiwany, bo aż 5 lat – Koniec II Wojny Światowej. Powroty do domu, do bliskich.
Adelcia przebywała właśnie w Katowicach Gen. Aleksander Zawadzki objął urząd wojewody katowickiego.
Natychmiast po demobilizacji przyjechałam do siostry do Katowic i zamieszkałam w budynku dla ochrony gen. który i dla mnie zaraz dał prace w kuchni.
Znowu byłyśmy razem. To była dla nas wielka radość być znowu razem.
Krew nie woda, młodość ma swoje prawa, Adelcia się zakochała!
Przystojny młody mężczyzna, ciemnooki smaruje cholewy do mojej siostry. I ona nie ukrywa zainteresowania tym młodzieńcem. Którejś nocy w łóżku w naszej sypialni Adelcia oznajmia mi iż jest bardzo zakochana i on poprosił ją o rękę.

11951448 1014640245242489 3527303417978942402 o
Antoni Nowicki, osobisty kierowca generała to przyszły mąż mojej kochanej siostrzyczki. Generał Zawadzki sprawił im piękne wesele, byli wszyscy z otoczenia generała. Młodzi, przystojni w mundurach oficerowie, koleżanki i koledzy. Owocem tejże miłości jest Ircia, która im się właśnie urodziła, zdrowa, piękna dziewczynka. Z wielką radością pomagałam swej młodszej siostrzyczce w wychowaniu córeczki.

Przez prawie 3 lata byliśmy wszyscy razem w Katowicach do momentu, aż dojrzałam emocjonalnie i podjęłam decyzję o usamodzielnieniu się, czułam, że to już pora abym zrobiła coś z własnym życiem, nie będę tylko pomocą dla swej siostry. Czułam, że to moje przeznaczenie, że coś na mnie czeka, może ktoś?


11954580 1014639905242523 2938513110978781068 n
Ponowne rozstanie, decyzja podjęta. Wyjeżdżam do swych koleżanek z batalionu kobiecego, które osiedliły się w Ober linde, Nider linde: Dolne lipy - Górne lipy
(ta cześć życia była opisana w ROZDZIALE 1).

 

Foto:

 W nagłówku rozdziału: ADELA ZARZYCKA I ANTONI NOWICKI

Pozostałe zdjęcia: opisy w dymkach po wskazaniu myszką.

 

 

Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


0 Nie lubię0

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy

  DO GÓRY

Przeczytaj także: