Pogoda dla Głuchołaz

Złap myszką i przesuwaj by zobaczyć inne dni.
Reklama

(Artykuł przeczytasz w 3 - 6 minut)

qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




Przeczytano 0% artykułu

12028966 1025195467520300 211913315 nDrodzy czytelnicy! Pani Danuta Laszewicz w 13 częściach ujęła w skrócie historię swojego życia, w której opisuje życie Głuchołaz od czasów powojennych do czasów współczesnych. Ubogacone jest to wszystko zdjęciami z poszczególnych okresów. Dzisiaj publikujemy część pierwszą tej opowieści. Zachęcamy również do dzielenia się zdjęciami z podobnego okresu.



 

Autor: DANUTA LASZEWICZ

CZŁOWIECZEŃSTWO

ROZDZIAŁ 1/13

11954753 914858141932604 988977585501048710 nJedzie pięknym, czarnym, rządowym samochodem do małego miasteczka położonego na południu Polski.
Towarzyszy jej młodsza siostra Adela i jej mąż Antoś. Już z daleka rozpoznała swój dom , choć znała go tylko z opisu. Jej szarozielone oczka zaczęły żarzyć się jak dwa ogniki, a twarz rozpromieniona nabrała purpurowego blasku. Na długiej, krętej ulicy, między dwoma zakrętami stoi po dzień dzisiejszy nie duży dom, wokół niego rozciąga się sad wówczas z młodymi drzewkami owocowymi. Pełnia lata- 75 młodych drzewek w pełnej krasie owocowej, zanosi się na dużo pracy. Dobrze, że nowa właścicielka jest pracowita i nie pozwoli, aby żaden owoc z jej pięknego ogrodu się zmarnował.

Jest rok 1948. Czas powojenny, każdy szuka swej przystani swego miejsca na ziemi. Młoda, piękna kobieta już po ciężko przeżytych latach układa sobie nowe życie, w nowym domu, w obcym mieście, bez rodziny i znajomych. Wolała to, niż duży dom na wiosce, który dostała jak wszystkie jej koleżanki z Kobiecego Batalionu Wojskowego w Ober Linde~Nider Linde czyli ZALIPIE DOLNE ~ ZALIPIE GÓRNE powiat LUBAŇ.

W tej wiosce również osiedlili się, młode wojskowe chłopaki. Antoni wraz z dwoma kolegami zajął duży folwark, coś w rodzaju kołchozu.
Adres Zalipie Górne 55 duży dom, dużo hektarów pola uprawnego, mało ochoty do pracy i tylko 20 lat !
Dla Antoniego czas tam spędzony był hulaszczy, nie przynoszący nic dobrego. Sobotnie wieczory wszyscy spędzali w okolicznej remizie przy pięknie grającej orkiestrze. Tamto pokolenie było rozśpiewane, roztańczone mimo, że tak wiele przeżyło i doświadczyło. W tłumie zauważają siebie.

Piękna, młoda, dobrze ubrana kobieta siedzi na balkonie. Szyje jej otula lisia etora, a na nogach wojskowe z cholewami oficerki.
- On !- młody nie dużego wzrostu, ciemne do góry zaczesane włosy z dużymi ciemno brązowymi oczami. Nie śmiały chłopaczek w luźno zapiętym pasie przy wojskowym mundurze, zaciągający rosyjskim akcentem rzuca nie śmiałe spojrzenia w stronę balkonu. Dobrą chwile nabierał odwagi, aby przełamać się i poprosiċ ją do tańca. Podczas tańca Ona zauważa opatrunek na jego lewej dłoni. Znajdując pretekst Ona rozpoczęła pierwsza rozmowę.
-Co się Panu stało w paluszek?
-A! -
-Nic takiego, skaleczyłem się przy pracy na gospodarce!

11144784 1011002258939621 2758065681252731266 n

Na chwile milkną, po nie długiej chwili jednocześnie wypowiadają te słowa;
- Z jakich stron Pani pochodzi? mówi ON
-Z kąd pan pochodzi ? mówi ONA
- Pan pierwszy~
Do wojska trafiłem z Rosji z dalekiego KAZACHSTANU ! Urodziłem w 1924 roku 13 czerwca w ZAPRUDZIE w ZSSR w rodzinie pochodzenia polskiego, która została zesłany w latach 1918 na przymusowa zsyłkę. W Rosji została moja cała rodzina, matka, ojciec, brat i siostra. Do wojska zgłosiłem w się na ochotnika w maju 1943 r .

W Sielcach nad Oką formowało się Polskie wojsko, pod dowództwem Generała Berlinga i Wandy Wasilewskiej.
- Podobnie jak Ja! -odważnie wtrąca się kobieta.
Po miesiącach ćwiczeń zostałem przydzielony do Drugiego Batalionu Kompanii Moździerzy. Szlak wojenny przeszedłem aż do Berlina, brałem czynny udział w forsowaniu Wisły i Odry, tam zostałem ranny odłamkiem w okolice lędźwiowej i przewieziony do Polowego Szpitala, gdzie leczyłem się dwa miesiące. Walczyłem w obronie Kołobrzegu.
Dla mnie wojna nie skończyła się w Berlinie. Od czerwca 1945 do kwietnia 1946 r walczyłem w lasach z groźnymi bandami UPA –(Ukraińska Powstańcza Armia ) o Utrwalenie Władzy Ludowej.
Jak wielu moich kolegów trafiłem tutaj do Zalipia Górnego na ziemie odzyskane po tej okrutnej, straszliwej nie do opisania wojnie.
Nie wiadomo kiedy znaleźli się pod oknami jej domu.
Czas tak szybko upływa przy rozmowie dwojga ludzi, których łączy tak wiele przeżytych podobnie lat .
-Czy spotkamy się jeszcze? pyta nieśmiało młody mężczyzna.
-Tak! odpowiada nie mniej nieśmiało kobieta.
-Tyle już Pani opowiedziałem o sobie a Ja nie wiem jak Pani ma na imię.
- Gienia! odpowiedziała z miłym uśmiechem na twarzy.
- Ja mam na imię Antoni !!! Antoni Laszewicz.

Dyskretne spojrzenia, wspólny taniec, miła rozmowa. Tak urodziła się miłość, dwojga młodych, wojskowych ludzi. Gienia przez cały okres wojny i po wojenny, była w bliskim kontakcie ze swoja siostrą Adelą. W tym czasie, nie była jeszcze pewna podjętej decyzji zamieszkania na wiosce i pracy na dużym gospodarstwie rolnym. Mimo, że wywodziła się z wioski, to gdzieś w głębi duszy drzemała w niej chęć życia w mieście. Poznała je mieszkając w Katowicach, przez blisko trzy lata, pod dachem u Generała Aleksandra Zawadzkiego, późniejszego Ministra Spraw Zagranicznych.
Siostra jej była osobistą kucharką Generała a mąż jej osobistym jego kierowcą. Gienia pracowała u Generała, również w kuchni i pomagała swojej siostrze w wychowywaniu córeczki Irci. Jednakże, któregoś dnia chciała się usamodzielnić, nie być tylko pomocą dla swej siostry, ale żyć na swój rachunek. Było w niej tyle gracji i elegancji, a równocześnie siły i dawanie sobie rady w pracach polowych. W podjęciu życiowej decyzji pomógł jej szwagier, mąż Adeli.


Zaproponował jej zamieszkanie w małym miasteczku, Głuchołazy w województwie opolskim. Na podjęcie decyzji dal jej nie wiele czasu. Na spotkaniu z Antonim opowiedziała mu o swoim problemie.
- pomóż – mówi - pomóż podjąć mi decyzje. Co powinnam zrobić? Zostawić Ciebie, moje gospodarstwo, przecież tak dużo pracy dałam z siebie, cóż mam robić!
Na podjecie decyzji szwagier dal mi miesiąc, po tym terminie zaproponuje swojemu bratu zamieszkanie w Głuchołazach.
-Bardzo trudno jest Mi radzić Tobie, mówi Antoni przecież nie chce Cię strącić, mięliśmy już tyle planów czy wszystko ma pójść na marne, co będzie z nami?
Patrzy jej w oczy, swymi brązowymi oczkami i nogi jej się, ugięły na myśl, ze może go strącić.
-Jedz ze mną! Mówi,
-zostaw kolega ten kołchoz, spakuj co twoje i stwórzmy rodzinę na nieznanym.-Zgadzasz się!
- To nie takie łatwe, mówi Antoni ale przemyśle to i dam ci żnąc, najpóźniej do niedzieli.
-Zgadzasz się? Oboje uśmiechnięci, radośni podążyli w kierunku pól, gdzie zaczęły już dojrzewać kłosy na łanach zbóż. Decyzja podjęta. Oboje uzgodnili, ze Gienia pojedzie pierwsza, zagospodaruje się a Antoni pozałatwia swoje sprawy i po żniwach przyjedzie do Głuchołaz i razem rozpoczną wspólne życie.


ROZDZIAŁ 2

Nowe otoczenie, nowi znajomi, nowe życie. Powinno być dobrze, myśli Gienia. Siostra Adela została na parę dni, aby pomoc Gieni w zagospodarowaniu domu.

CDN...

Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


0 Nie lubię0

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy

Komentarze

DANA

DANA

Na zdjęciach są
1-Gienia Katowice rok 1946
2-Antoni kapral Drudiego Batalionu Kompani Moździerzy

  DO GÓRY


Nekrologi. Ślij (bezpłatne) poprzez formularz w zakładce Redakcja.

Co, gdzie, kiedy? Bieżące imprezy i zaproszenia. Organizujesz imprezę? Ślij plakat do nas.

Przeczytaj także: