FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss

Jesień z Glucholazyonline!

Sprawdź jakość powietrza

smog

Pogoda dla Głuchołaz

Złap myszką i przesuwaj by zobaczyć inne dni.
Reklama

(Artykuł przeczytasz w czasie 2 - 3 minut)

qr code mobilnemini androidGlucholazyonline.com.pl w Twoim smartfonie!

Masz dla nas temat? Wyślij foto i opis poprzez aplikację mobilną. To najszybszy sposób na dotarcie do czytelników.

Najnowsze wiadomości i informacje o mieście w jednej aplikacji!

Aplikację na smartfony z systemem Android pobierzesz tutaj.




Przeczytałeś już: 0% artykułu

12085242 10207821370920373 1584764735 o
Otrzymaliśmy list. Od czytelnika, który jednak prosił, by nie ujawniać jego danych. To list od człowieka, który wyprowadza się z miasta. Ów czytelnik pisze, co  teraz, z pozycji emigranta zauważa w naszym mieście. Zapraszamy do lektury.



Niedługo się wyprowadzam i chciałbym podzielić się przemyśleniami z mieszkańcami Głuchołaz. (...)
    Przy murach na ul. Skłodowskiej od kilku dobrych lat, codziennie siedzi sobie starsza pani z psem. Pani ma ponad 90 lat, jest nieszkodliwa, mieszkańcom jej obecność nie przeszkadza, a wielu ją lubi. Po ostatnich dużych upałach załatwiła sobie (prawdopodobnie z pomocą okolicznych mieszkańców) fotel i postawiła go przy murze, w cieniu. Dziś ok. 6:30 pracownicy na zlecenie UM skonfiskowali jej ten fotel (a upały znowu się zbliżają). Zapytani przeze mnie odpowiedzieli, że trzeba iść do urzędu w tej sprawie, a oni muszą to zabrać "bo sanepid będzie". Chwilę później przejeżdżała maszyna do czyszczenia ulic, widać przygotowanie. (Nie byłoby problemu, gdyby były drzewa dające cień. Ale kilka lat temu nadworny architekt stwierdził, że koniecznie trzeba je wyciąć i zrobić przy murach patelnię do opalania się, bo latem w mieście nadal jest za zimno. W cieplejsze dni ławki są puste).
   Skłoniło mnie to do pewnych przemyśleń, którymi chciałbym się podzielić, bo spokojnej osobie życie szybko utrudnią, ale żeby ograniczyć pijaństwo to już jest problem.
   Podsumujmy Głuchołazy i ostatnie wydarzenia w kilku zdaniach. Nie pilnujemy bezpieczeństwa mieszkańców, brak patroli Policji, Straż Miejska pracującą tylko do 15:00, monitoring którego nocą i tak nikt nie pilnuje, (i nie wiadomo czy aby "awarii" znowu nie będzie), szpital wzbudzający tylko żal i litość, a także brak nocnych dyżurów aptek.
  Wycinamy duże drzewa dające cień a sadzimy małe "patyczki" tylko ze względu na wygląd (przecież nic złego się nie stanie gdy ktoś dostanie udaru). Nie martwimy się tym, że w różnych publicznych miejscach śpią sobie "miłośnycy alkoholu" i ci sami miłośnicy wymuszają od ludzi pieniądze i myją się w fontannach.
  W nosie mamy potrzeby mieszkańców i nie przeszkadzają nam psie kupy na chodnikach czy trawnikach. Nie przeszkadza brak publicznej toalety i ludzkie odchody przy kontenerach, a nawet przy krzyżu za kościołem, ale gdy ktoś ma potrzebę i ulży sobie w bardziej widocznym miejscu to trzeba od razu złapać takiego człowieka.
  Czy w tym mieście człowiek w ogóle ma prawo mieć potrzeby fizjologiczne będąc w miejscu publicznym? Najważniejsze jest aby miasto wyglądało, było schludne i czyste, a ogromny brzydki budynek przykryć firanką, aby nie straszył. Ale za niedługo to i z czystością będzie problem, skoro co chwilę są podpalane czy niszczone śmietniki i nie można złapać sprawcy.
  Cóż, nie ulega wątpliwościom, że Głuchołazy to piękne miasto - to fakt. Pytanie brzmi, czy wygląd jest ważniejszy od bezpieczeństwa i jakości życia w nim? Czy to pudrowanie miasta na coroczny festiwal naprawdę jest ważniejsze od tego, co stanowi podstawowe potrzeby człowieka?
  W najbliższych miesiącach miałem mieć przeprowadzkę, chciałem wynająć mieszkanie w Głuchołazach. Ale wskutek ostatnich wydarzeń przeprowadzę się do Nysy, a Głuchołazy będę tylko odwiedzać raz na jakiś czas (bo tylko do tego nadaje się to miasto). Czy to dobra decyzja - nie wiem, przekonam się za jakiś czas. Mimo to, moim zdaniem Głuchołazy to nie jest miasto, w którym można spokojnie założyć rodzinę, nie martwiąc się co będzie później.


Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


4 Nie lubię0

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy

Komentarze

edzio
+1

edzio

Jeśli nie masz rodzinki w urzędzie miejskim ,to żyć normalnie się tu nie da.Też się wyprowadziłem i nie żałuję.Polecam tym którzy się jeszcze wahają.
ola
+3

ola

Cytuję RATUNEK?:
może to co napiszę to niektórych zdenerwuje, ale nie ma co moralizować i udawać, że osoby wyrzucające śmieci w lesie lub na łąkach lub osoby pijące na Rynku i w jego okolicach, lub osoby zakłócające spokój w mieście i w całej gminie, lub osoby niszczące mienie wspólne lub czyjeś prywatne mienie to te osoby spadły z Księżyca!!! :-* To tak nie działa...nikt nie przyjeżdża z Gdańska by wyrzucić swoje śmieci na łące lub w przydrożnym rowie w Głuchołazach, nikt nie przyjeżdża z Warszawy by chlać od rana do rana codziennie na Rynku w Głuchołazach, nikt nie przyjeżdża z Rzeszowa by dewastować codziennie wszystko co się w naszej gminie znajduje...itd., itp. TO KONKRETNE OSOBY ZNANE Z IMIENIA I NAZWISKA, KTÓRE MAJĄ KONKRETNE RODZINY, ale poprawność polityczna i kolesiostwo sprawia że w wielu sytuacjach w mieście przymyka się oko na pewne sytuacje, bo ten nastolatek to jest synem tego lokalnego bonza itd. Gdyby w Głuchołazach ludzie naprawdę kochali swoją Małą Ojczyznę to by takich rzeczy nie było na taką skalę, bo w niektórych rodzinach tego typu problemy ze swoimi krewnymi załatwiono to wyjątkowo po "Ojcowsku" , bo na służby porządkowe i odpowiedzialne za bezpieczeńśtwo w gminie to nie ma co liczyć i tylko czekają wszyscy aż w końcu coś pęknie i dojdzie do tragedii jak w osławionej Włodawie o której w 2010r. nakręcono thiller pod tytułem "Lincz"!!! Jak służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i władze samorządowe przestają wykonywac sprawnie swoje obowiązki, do których są priorytetowo powołani to w końcu w społeczeństwie coś może peknąć i może dojść do podobnej tragedii jak we Włodawie!!!


Zgadzam się!
Obserwator
+6

Obserwator

Komentarz był za długi, więc tutaj reszta :-)

Odrębnym tematem jest kwestia dbałości o otoczenie, w którym żyjemy. Wraz ze wzrostem dobrobytu wzrasta też indywidualizm, co przekłada się na dbałość o swoje bezpośrednie otoczenie, np. ogród, podwórko, ale już niekoniecznie o dobro wspólne. Niestety nie wytworzyliśmy w Polsce jeszcze społeczeństwa obywatelskiego na wzór zachodni, choć po dużych miastach jak Wrocław, czy Warszawa widać, że idzie to w dobrym kierunku . Ostatnio byłem we Wrocławiu świadkiem akcji obywatelskiej sprzątania terenów przykolejowych, mieszkańcy skrzyknęli się po prostu na facebooku i poszli sprzątać miasto. W Głuchołazach też była niedawno akcja sprzątania Góry Parkowej, ale przydałoby się ich więcej, np. częste sprzątanie właśnie w tych "miejscach wstydu" - nad Białką, koło grzybka, wokół śmietników, na działkach.

Podsumowując, wyludniające się Głuchołazy muszą same wymyślić sobie sposób na sukces, bo nie ma standardowej formuły, którą dałoby się zastosować do każdego miasta. Wiemy już, że fabryki raczej nie wrócą, więc jeśli nie będzie to miasto, w którym się pracuje, to można postawić na miasto, w którym się wypoczywa, a turystyka też wygeneruje miejsca pracy. We Francji i Grecji są wyludnione regiony, gdzie miejscowi przez pół roku pracują w branży turystycznej lub ogrodnictwie, a przez drugie pół żyją za zarobione pieniądze. Być może udałoby się wraz z partnerami po czeskiej stronie "rozkręcić" turystycznie region i w ten sposób wyciągnąć miasto z impasu,, bo na razie wygląda to faktycznie jak pudrowanie trupa.
Obserwator
+6

Obserwator

To co w ostatnich latach dzieje się w Głuchołazach jest wypadkową różnych czynników, nie do końca można winić za to samych rządzących, choć na pewno mają w tym swój udział. Niestety, ale demograficzne kurczenie się nigdy nie idzie w parze z rozwojem. Jeśli ubywa mieszkańców, to jednocześnie zwijać się będą usługi. Jeśli przeciętny mieszkaniec nie ma perspektyw na przyszłość, to ubywać będzie mieszkańców, a zarazem personelu medycznego, funkcjonariuszy policji, specjalistów, zamykane będą zakłady pracy, szkoły i szpitale - to jest efekt domina. Zachód Europy przerobił ten temat począwszy od lat 1960, gdy zaczęły wyludniać się duże miasta, a następnie w latach 80-90, gdy nastąpił trend powrotu do miast i na nowo zaczęła wyludniać się prowincja.

Piszę z perspektywy mieszkańca Głuchołaz, który wyjechał za granicę 25 lat temu. Gdy wracam, pierwsze co rzuca się w oczy to urządzanie wszystkiego pod samochód, co z jednej strony wydaje się zrozumiałe - jesteśmy niestety na etapie Europy Zachodniej lat 70 i nadrabiamy braki infrastrukturalne przy jednoczesnym zachłystnięciu się dobrobytem. Z drugiej strony na Zachodzie odchodzi się od samochodu w miastach, inwestuje w komunikację zbiorową, rowerową, urządza deptaki i propaguje jak najwięcej ruchu jako zdrowy styl życia. Tymczasem w Polsce działania proekologiczne nazywa się eko-terroryzmem. Na 1000 mieszkańców przypada w Polsce aż 672 samochody, to więcej, niż we Francji, Niemczech, Austrii i znacznie więcej, niż w takiej Holandii (490 aut). Mentalność prosamochodowa wiąże się z koniecznością poszerzania dróg, budowy parkingów, a to w konsekwencji z wycinką drzew, żywopłotów, często bezmyślną, bo czy potrzeba np. parkingu na terenie parku? Czy idąc do parku odpocząć, nie lepiej właśnie iść na spacer, a nie jechać samochodem? To już bardziej kwestia mentalności/wygody, a nie wina włodarzy. Jeśli przesiadamy się masowo do samochodów, jedziemy 200 metrów do supermarketu samochodem, kupujemy stare auta za granicą, to nie dziwmy się, że mamy najgorsze powietrze w Europie. Jednocześnie zieleń, która filtruje powietrze, traktuje się jako zło konieczne, rzadko po remoncie dróg sadzi się z powrotem drzewa - mamy doskonały przykład z Grunwaldzką i Kolejową - tutaj już jak najbardziej można winić włodarzy za zaakceptowanie planu bez uwzględnienia powrotu zieleni. Nie dziwmy się zatem, że nikt nie będzie chodził po mieście-patelni ani siedział na ławkach w 35-stopniowym upale, jeśli nie ma cienia, tylko znowu wybierze auto do przemieszczania się. I kółko się zamyka. A przecież wycięte lipy na Grunwaldzkiej i głogi na Kolejowej można było w wielu miejscach na nowo posadzić, ale jak widać zabrakło dobrej woli. Ciężko też znaleźć uzasadnienie dla niedawnej wycinki zdrowych wierzb płaczących pod murami miejskimi oraz na dworcu autobusowym.

Pijąca w miejscach publicznych patologia to problem złożony, z którym boryka się każde miasto. Co robić z pijącymi bezdomnymi i jak egzekwować mandaty wystawiane ludziom, którzy nie mają dochodów? Można ich co najwyżej przeganiać z miejsca na miejsce albo zabierać do izby wytrzeźwień, co nie jest rozwiązaniem problemu. Inna sprawa to brak kompetencji straży miejskiej, która niechętnie interweniuje, ale też braki kadrowe w policji. Alkoholicy okupujący ławki byli w Głuchołazach zawsze, z tą różnicą, że w PRL śpiących na ławkach zwijała milicja.
skalpel
+5

skalpel

Niedługo wybory i już zaczynają wrzucać do skrzynek pocztowych wyborcze ulotki, ja bojkotuje wybory ponieważ wiem, że nie ma kandydata, który robiłby cokolwiek dla ludzi, ich plany to napełnić własne kieszenie i niech mi nie mowi żaden klecha, że nie iść na wybory to grzech ciężki albowiem grzechem jest przysięganie skromności i ubóstwa a w rzeczywistości życie w luxusie tak jak to jest u nich.
RATUNEK?
+11

RATUNEK?

może to co napiszę to niektórych zdenerwuje, ale nie ma co moralizować i udawać, że osoby wyrzucające śmieci w lesie lub na łąkach lub osoby pijące na Rynku i w jego okolicach, lub osoby zakłócające spokój w mieście i w całej gminie, lub osoby niszczące mienie wspólne lub czyjeś prywatne mienie to te osoby spadły z Księżyca!!! :-* To tak nie działa...nikt nie przyjeżdża z Gdańska by wyrzucić swoje śmieci na łące lub w przydrożnym rowie w Głuchołazach, nikt nie przyjeżdża z Warszawy by chlać od rana do rana codziennie na Rynku w Głuchołazach, nikt nie przyjeżdża z Rzeszowa by dewastować codziennie wszystko co się w naszej gminie znajduje...itd., itp. TO KONKRETNE OSOBY ZNANE Z IMIENIA I NAZWISKA, KTÓRE MAJĄ KONKRETNE RODZINY, ale poprawność polityczna i kolesiostwo sprawia że w wielu sytuacjach w mieście przymyka się oko na pewne sytuacje, bo ten nastolatek to jest synem tego lokalnego bonza itd. Gdyby w Głuchołazach ludzie naprawdę kochali swoją Małą Ojczyznę to by takich rzeczy nie było na taką skalę, bo w niektórych rodzinach tego typu problemy ze swoimi krewnymi załatwiono to wyjątkowo po "Ojcowsku" , bo na służby porządkowe i odpowiedzialne za bezpieczeńśtwo w gminie to nie ma co liczyć i tylko czekają wszyscy aż w końcu coś pęknie i dojdzie do tragedii jak w osławionej Włodawie o której w 2010r. nakręcono thiller pod tytułem "Lincz"!!! Jak służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i władze samorządowe przestają wykonywac sprawnie swoje obowiązki, do których są priorytetowo powołani to w końcu w społeczeństwie coś może peknąć i może dojść do podobnej tragedii jak we Włodawie!!!
Patrycja
+7

Patrycja

Sama byłam ostatnio świadkiem jak przyjezdni komentowali; "takie ładne miasto tylko dlaczego nikt o nie nie dba, dookoła pijaki i porozbijane szkło". Niestety taki smutny obraz widzi każdy przyjeżdżający, my mieszkańcy zdążyliśmy już do tego przywyknąć i kilku pijaków którzy nas zaczepiają pod bankomatem nie robi już wrażenia, krzyki i rozbijane butelki na Kościuszki też. Komentarze mieszkańców mówią same za siebie, i co? i jajco jak by ktoś powiedział bo nadal jest jak było. W muszli co tydzień coś ale właściwie to nic bo nikt już tam nie chodzi, chyba nie ma po co. Dookoła koncerty a u nas biesiady. Aptek jak na lekarstwo tylko nie wtedy jak potrzeba coś kupić na weekend. Pamiątki dla turystów, a ktoś ich widział? tutaj nie ma po co przyjeżdżać, żadnego muzeum, atrakcji, kompletnie NIC. Ktoś zapytał "jak żyć Panie burmistrzu"?, idąc tropem innego polityka mógłby odpowiedzieć, zmienić pracę, wyjechać za granicę, zarobić i najlepiej nie wracać bo tu nie ma do czego. Wyniszczanie miasta trwa już od wielu lat a wybierając nadal te same nazwiska robimy to na własne życzenie
Blodi
+24

Blodi

Smutne, ale niestety takie prawdziwe... będąc świadkiem zdarzeń na Skłodowskiej sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć...co do babci biedna kobicina.... robią piękny park na Skłodowskiej, zrobiono piękna altane, co z tego skoro będzie zakaz wprowadzania psów i babcia i tak tam nie bedzie mogła pójść... Dlaczego monitoring nie jest sprawdzany 24/7 ile ludzie oszczedzili by nerwów, coś by się działo od razu byłaby reakcja. A tak trzeba dzwonić na 112 i cała historyjkę opowiadać: co się dzieję, w jakim miejscu, ile jest osób, co dokładnie robią, ile mają lat, jak wyglądają czy są pijani, agresywni... to trwa minuty a w tym czasie komuś może się coś stać, albo mieniu osobistemu... ile można patrzeć na nieudacznictwo, brak konkretów, umywanie rąk, wybielanie się policji i władz, bezkarność a wręcz szczycenie się patologii, że mogą wszystko i nic im nie grozi, niszczenie mienia osobistego, dobra publicznego, wszędzie pozostawiane, porozbijane butelki po piwach, małpkach, kąpiele w fontannach, spanie na ławkach, chodnikach, psie głó**na na chodnikach, trawnikach ( sama posiadam psa i potrafie się zgiąć i pozbierać po nim). Jak gdzieś człowiek chce usiąść w cieniu, na ławce to zawsze są już zakete od rana do wieczora przez stałych bywalców. Piękny widok zwłaszcza dla dzieci, wycieczek, kolonii, turystów. Ktoś zarzuca że ludzie, mieszkancy muszą coś robić. Jakby mało robili... Dzwonią, zgłaszają, już nawet sami piszą do mediów jak widzą, że wszyscy mają wszystko w du**e.. na prawdę ludzie muszą bawić się w ochroniarzy..? Czy to jest na prawdę rola mieszkańców? Czy na prawdę trzeba czekać, aż dojdzie do jakiejś tragedii? Do tego brak szpitala, apteki dyżurujacej, jakiś perspektyw na pracę, jest to miasto dla emerytów. Zróbcie z Głuchołaz wioche i przyłączcie do Nysy albo Prudnika wtedy Policji i Straży Miejskiej też nie będzie trzeba... Rozumiem burmistrza, chce wrócić Głuchołazom dawny wygląd, świetność, ale wyglad miasta nie jest ważniejszy od życia w tym mieście

  DO GÓRY

Przeczytaj także: