Joomla Extensions
FacebookTwitterYoutubeCzytnik rss
Wiosna!

Czy przeniesienie PSP2 do nowej lokalizacji jest słuszne?
  • Głosy: (0%)
  • Głosy: (0%)
  • Głosy: (0%)
Wszystkich głosów:
Pierwszy głos oddano::
Ostatni głos oddano::

Sprawdź jakość powietrza

smog

Pogoda dla Głuchołaz

Przesuwaj palcem mapę i tabelę poniżej aby zobaczyć kolejne dni.
Reklama



Przeczytałeś już: 0% artykułu

pytania
Jak to możliwe, że wielka inwestycja, jaką jest kryte kąpielisko,  budzi tak wiele dyskusji? Naturalnym jest, że taki temat pobudza mieszkańców do dyskutowania. Tu jednak rodzi się kłopot. Bo nie rozumieć dlaczego, coraz więcej negatywnych opinii na temat tej inwestycji można usłyszeć. 



 Władza nas na siłę uszczęśliwia czymś, czego nie chcemy. Protestują niektórzy radni, protestują ludzie. Nie wiemy, kto wpadł na tak genialny pomysł, by kąpieliskiem zaskarbić sobie przychylność głosujących w najbliższych wyborach samorządowych. I o ile samo kąpielisko to dobry pomysł, to koszty nieco studzą oczekiwania. Bo, jak już wiadomo, ten projekt może kosztować nawet dwadzieścia kilka milionów złotych pochodzących z kredytu. Bo gmina nie ma zaskórniaków, którymi może wspomóc kredyty przy inwestycji. 

Ale mniejsza z kredytami. Te są konieczne i nie ma chyba w Polsce gminy, która nie rozwijałaby się właśnie dzięki kredytom. No może oprócz tych, do których inwestorzy skorzy do płacenia podatków pchają się w kolejce do burmistrza, by ten sprzedał trochę gminnego terenu pod inwestycję. Niestety, Głuchołazy do takich gmin nie należą i należeć raczej nie będą. 

Szkoda tylko, że władza nie dostrzega innych problemów, którymi mogłaby uszczęśliwić obywatela. To miasto wygląda, jak wygląda. Czcze gadanie, że jest pięknie , turystycznie i schludnie. Tak nie jest, o czym boleśnie przekonują nas sami mieszkańcy i przyjezdni, którzy piszą o zalegających śmieciach, o brudnych ulicach, o sypiących się tynkach. Wydaję się, że tych, tak przyziemnych problemów nie zasłoni kąpielisko. 

Abstrahując jednak od budżetu kąpieliska i wymienionych wyżej, wydawałoby się, banalnych problemów zwykłego kowalskiego,  to trzeba przyznać, że nasza władza cierpi na ślepotę. Nie widzi, że przeciwko kąpielisku zrzeszają się kolejne grupy mieszkańców. To uszczęśliwianie na siłę wyborczą marchewką nie podoba się już znacznej ilości mieszczan, dla których pomysł inwestycji nie jest tym, na który oddaliby głos. Co mówią ci kontestujący sens wydawania milionów na  kąpielisko?

Władza zupełnie nie rozumie obywatela, ignoruje jego głos. Wiedziony chęcią reelekcji burmistrz, nie bacząc na głos ludzi buduje swoją wyborczą obietnicę, bo ktoś mu podpowiedział, że to zaskarbi głosy w wyborach. Ale co dziwne, obserwujemy tendencję odwrotną! Oto bowiem ludzie za pośrednictwem mediów społecznościowych zrzeszają się, by protestować przeciwko inwestycji. Nie łudźmy się, głos przeciwników to głos oddany w wyborach samorządowych na inną osobę niż obecny burmistrz. 

Jakże srogą porażkę wyborczą może odnieść kandydat, który narzuca się obywatelowi. To już przerabialiśmy w poprzednich wyborach. Jaką spektakularną porażkę wyborczą może odnieść obecny burmistrz, gdy nie słysząc głosu ludu,  na siłę mu wciska coś, co jak widać, nie podoba się coraz większej liczbie autochtonów. 

Dlaczego tak dużo jest negatywnych komentarzy na temat kąpieliska? O ile sam pomysł budowy nie jest tak krytykowany, tak już lokalizacja, koncepcja jak i marketingowy wymiar inwestycji - tak. 

Bo dlaczego budować coś, co ma przyciągać obecnego, przyjezdnego człowieka, w ukryciu, w miejscu, gdzie taka inwestycja jest najmniej trafionym pomysłem? Nie pomaga tu tłumaczenie, że obok jest inny obiekt sportowy (GOSIR). To rozbicie obiektów rekreacyjnych w gminie jest zatrważające. Oto mamy jedno kąpielisko na Kościuszki, drugie, miast powstać obok - jako że będzie świadczyło identyczną działalność, powstaje w innym rejonie miasta. A przecież za tym, jak już,  by taka pływalnia powstała obok letniego basenu przemawia fakt, że ma powstać kładka łącząca stadion miejski właśnie z terenem przy Kościuszki. W ten sposób łącząc obiekty na przeciwległych brzegach Białej Głuchołaskiej, tworzy się olbrzymi kompleks rekreacyjny. 

Władza jednak stawia na swoim, argumentując, że w konsultacjach społecznych mieszkańcy wybrali lokalizację przy Moniuszki. Różnicą, bagatela 200 głosów wygrywa Moniuszki! Dwustu głosów (dokładnie 340), gdy druga lokalizacja (140 głosów) to nie dość, że dwukrotnie większa powierzchniowo lokalizacja przy Powstańców Śląskich  (11 ha, przy 4 ha placu przy Moniuszki) zapewnia inny atut - marketingowy. Własnie o marketing w końcu chodzi. Kąpielisko ma zarabiać w jak największej części na siebie, po to, by finansowanie z budżetu gminy było jak najmniejsze. A koszt roczny takiego funkcjonowania może wynieść nawet kilkdziesiąt tysięcy złotych. Dlatego właśnie taki obiekt winien powstać tam,  gdzie potencjalny przyjezdny ma szansę zobaczyć tą naszą atrakcję. Gdzie ta będzie tak bardzo widoczna dla podróżnego udającego się do Czech i dalej na południe, niż przy Powstańców Śląskich? Ale w gminie nie ma marketingowca. Nie ma człowieka, który znając realia marketingu społecznego mógłby objaśnić błąd w optowaniu przy lokalizacji ukrytej za budynkiem szkoły, z jednej strony w otoczeniu zakładów przemysłowych, z przepięknymi widokami na zaplecze jakże "uroczych"  kamienic przy Sikorskiego i Bohaterów Warszawy. Poddajemy pod wybór - ten, nieco zaściankowy widoczek za oknem podczas pluskania się w wodzie, czy przepiękny, melancholijny,  zimowy widok ośnieżonej Biskupiej Kopy podczas takiej kąpieli? 


Jest jeszcze jedna opcja, za którą optują mieszkańcy. To ta odwieczna, utęskniona, zaszyta w głębi pamięci - Leśna. Jeden z najwspanialszych obiektów w Europie. Jeden z dwóch tak pięknie położonych. I jeden z nielicznych, zapamiętanych przez turystów z takim sentymentem, z żalem po utracie i z takimi rzewnymi wspomnieniami.  Obiekt, którego zgliszcza i ruiny wciąż przypominają naprawdę wielu mieszańcom i turystom o wspaniałości i popularności miasta, gdy ten obiekt jaśniał na mapie miejsc, które warto zobaczyć. 

 Remontuje się Muszlę Koncertową, remontuje się teren powyżej. A co pośrodku? - obiekt wstydu i  nieudolności władzy. Obecnie należy do firmy, która go zadłużyła na 1,5 miliona złotych. Czy nie lepiej przeznaczyć tą kwotę, by w końcu przejąć i choćby metodą gospodarczą przywrócić tu ład i porządek? Pojawiają się głosy, by to własnie tu postawić na wodne rozrywki. Jak mantrę powtarzamy: jak można nie wstydzić się stojącej w samym niemal centrum, mającej nazywać się zdrojową częścią miasta, ruiny, która notabene, kiedyś świeciła jasnym blaskiem uroczego terenu kąpieliskowego?

Może lepiej wydać tak wielkie kwoty na przywrócenie miastu blasku? Po co nam kolejny obiekt do kąpieli, gdy reszta miasta, podobno turystycznego, tak bardzo niweczy efekt swoistego wow! dla przyjezdnego? Po co nam jeszcze jedna niecka z wodą, gdy turystycznie miasto wypada blado jeżeli chodzi o wizerunek? Lepiej mieć dwa kąpieliska czy piękne kamienice, parki i deptaki? Łatanie nieco smutnego wizerunku miasta kolejną, jakże spektakularną budowlą nie przysłoni dziur i wyglądu pozostałych części tegoż miasta. Na nic tu argumenty, że młodzież i dzieci będą miały się gdzie uczyć pływać. Koszt odjazdu do Czech jest wiele niższy niż koszt utrzymania molocha. Jak widać, te dojazdy na nauki pływania służą naszym pociechom i to bez budowy kolejnego kąpieliska. A to był jeden z argumentów za budową, który na ostatniej sesji użył radny Andrzej Gębala, wspominając naszą informację o nagrodach dla młodych pływaków z Głuchołaz mówiąc, że właśnie dlatego potrzeba jest budowy takiego obiektu.

Wróćmy jednak do meritum tematu: czy wydawanie gigantycznych kwot zapewni reelekcję dla obecnej władzy? Coś nam mówi, że nie. Co zastanie następca po wyborach samorządowych Anno Domini 2018? Rozkopany teren, potężne kredyty i pytania, co z tym fantem zrobić? Marna perspektywa dla nowego burmistrza, kimkolwiek by on nie był. Kto będzie taki odważny, by podjąć wyzwanie i przejąć władzę w gminie? Kto będzie miał dość sił, by podjąć męskie, acz konsultowane rzetelnie z ludźmi, decyzje? I nie konsultowane poprzez wątpliwe głosowanie, gdzie wypowiada się mniej niż 500 osób, a władza udaje, że konsultacje przyniosły jasny, rzetelny i wyraźny rezultat.

Rzeczą władzy jest słuchać człowieka. Dla jego dobra i swojej reelekcji. Władza uzurpująca sobie decyzje wbrew przeciwnej tej decyzji mniejszości nie jest tym, co zakłada demokracja. Demokracja to głos ludu. To wsłuchiwanie się w głos ludu, nawet, gdy co dziesiąty z tych głosów mówi, że się nie zgadza. Demokracja to sztuka przekonywania do swoich decyzji. Ale metodami przejrzystymi i wyraźnymi, nie odgórnym pojmowaniem przez władzę,  zgubnej dla niej samej, własnej nieomylności. 



Udostępnij i polub nas!

Polub w FacebookPolub w Google PlusPolub w TwitterPolub w LinkedIn


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Polecane:

  DO GÓRY

Co, gdzie i kiedy? Kliknij!

Przeczytaj także: